Archive

somnolentia

Pomiędzy drugą wiosenną migreną, a stacją benzynową, gdzie sprzedają kanapki z tuńczykiem, ale nie z łososiem, pomiędzy rozmową o klaunach (czarnym, białym i ryżym), a rozmową o sukience (czy czarna, czy koralowa), pomiędzy trzecim piwem czeskim i drugim winem białym, pomiędzy trzecim i czwartym rozdziałem, pomiędzy godziną pierwszą i godziną czwartą, pomiędzy Międzyzdrojami i Puławami, pomiędzy latającymi pięściami i samymi sukami, pomiędzy virasaną i savasaną, rachunkiem za gaz i za prąd (za wodę się nie liczy), biletem tam i biletem z powrotem, odwrotem i bez odwrotu, rogalem z czekoladą i pasztecikiem z pieczarką, kawą i kawą (tak, to zaczyna się zapętlać), pomiędzy „pomiędzy”, a „jest tak a tak”, pomiędzy – próbuję się w końcu obudzić.

– Dlaczego mi się ciągle chce spać? Może jestem chora?
– Może.