góry

669_alphileo.wordpress.com

670_alphileo.wordpress.com

Obudziłam się, bo góry patrzyły na mnie przez okno. Łagodne grzbiety gór, po których, wydaje się, można przesunąć dłonią jak po karku zwierzęcia. Góry są szorstkie w dotyku. Góry przeciągają się leniwie, jak je pogłaskać. Łaszą się. Nad górami, nad drzemiącymi górami zawisły chmury różnego rodzaju. Chmury gęste, różowe na brzegach, chmury postrzępione, sine i szare, i chmury najmniejsze, drobne pacnięcia chmurzego pyłu na niebie. Kolejne warstwy chmur, nałożone na siebie w boskim photoshopie. Nieprawdziwy, źle skomponowany obrazek, którego nie znajdzie się w turystycznych folderach czy na pocztówkach. Patrzę na to wszystko z daleka, mrużę oczy, żeby wyostrzyć detale. Oddzielam od siebie odcienie zieleni, liczę odcienie, stopniuję, dochodząc do żółci, a potem do czerni i okazuje się, że jest to jeden kolor, zróżnicowany jedynie przez gęstość drzew i splątanie gałęzi. Z daleka jest bezpiecznie. Obrazek wystawia się na moje spojrzenie. Zamykam oczy i próbuję odtworzyć z pamięci. Zaczynam dzień od porażki.

668_alphileo.wordpress.com

Reklamy
1 comment
  1. Uwielbiam góry. :)

Napisz coś

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s