Archiwum

Monthly Archives: Październik 2014

Wyjechać. Wyjechać, ale nie po to, żeby wrócić. Wyjechać, żeby zapętlić się w takich samych dniach, które nie będą zapętlone koniecznościami. Każdy dzień będzie taki sam, każdego dnia ja będę taka sama. Ani nie będę musiała, ani nie będę nawet chciała być inna, żeby było inaczej. Przespać z otwartymi oczami – jeden dzień, drugi, kolejny. Oczy nie będą boleć od wypatrywania, oczy będą zrelaksowane, a spojrzenie swobodne – spojrzenie macać będzie to, co do zobaczenia, ale bez mojej wiedzy, poza moją władzą.
– O czym marzysz?
– O niczym.
– Każdy przecież ma jakieś marzenia.
– Tak. Ja marzę o niczym.

671_alphileo.wordpress.com

672_alphileo.wordpress.com

673_alphileo.wordpress.com

674_alphileo.wordpress.com

675_alphileo.wordpress.com

Reklamy

669_alphileo.wordpress.com

670_alphileo.wordpress.com

Obudziłam się, bo góry patrzyły na mnie przez okno. Łagodne grzbiety gór, po których, wydaje się, można przesunąć dłonią jak po karku zwierzęcia. Góry są szorstkie w dotyku. Góry przeciągają się leniwie, jak je pogłaskać. Łaszą się. Nad górami, nad drzemiącymi górami zawisły chmury różnego rodzaju. Chmury gęste, różowe na brzegach, chmury postrzępione, sine i szare, i chmury najmniejsze, drobne pacnięcia chmurzego pyłu na niebie. Kolejne warstwy chmur, nałożone na siebie w boskim photoshopie. Nieprawdziwy, źle skomponowany obrazek, którego nie znajdzie się w turystycznych folderach czy na pocztówkach. Patrzę na to wszystko z daleka, mrużę oczy, żeby wyostrzyć detale. Oddzielam od siebie odcienie zieleni, liczę odcienie, stopniuję, dochodząc do żółci, a potem do czerni i okazuje się, że jest to jeden kolor, zróżnicowany jedynie przez gęstość drzew i splątanie gałęzi. Z daleka jest bezpiecznie. Obrazek wystawia się na moje spojrzenie. Zamykam oczy i próbuję odtworzyć z pamięci. Zaczynam dzień od porażki.

668_alphileo.wordpress.com