między piątym a pierwszym

(Czyli po-festiwalowe AA, czyli syndrom odstawienia, czyli życie mnie boli, czyli brak tych hormonów od szczęścia, siły przebicia, woli walki, motywacji, czyli etc etc…)

Dzwoni rodzic zatroskana. Bo ty masz taką dziwną pracę. Jaką dziwną? No że tak pracujesz – dużo i w nocy. Bo późno wstaję, lubię późno. Tak? Tak, bym pracowała od ósmej do szesnastej, to bym była nieszczęśliwa. Tak? Tak – mówię, jedną ręką słuchając, a drugą pisząc o Bachu. No nie wiem… Ale ja wiem. No chyba że.

Życie się dzieli na pomiędzy. Pomiędzy pierwszym a drugim festiwalem jest trochę czasu i są też letnie wyprzedaże. Pomiędzy drugim a trzecim jest bardzo mało czasu i nie ma wtedy nic. Chyba że pranie. W międzyczasie mija lato. Po trzecim festiwalu – mamy już jesień. Jesiennych wyprzedaży jeszcze nie ma – przed czwartym festiwalem, ale nie można na to zważać, bo czwarty festiwal jest elegancki, więc jak się nie należy do eleganckich (osób), to trzeba się zmusić. Nakupić. Sukienek. Buty mogą być te same, bo i tak butów nie umiem dobierać. Po czwartym festiwalu są już wyprzedaże, co się akurat dobrze składa, bo piąty festiwal jest również elegancki, ale jakby spada potrzeba. Nie potrzebuję więcej eleganckich sukienek. I tak noszę je raz w roku.

Pomiędzy trzeba iść z kotem do weta, zadbać o paznokcie dolne, owłosienie górne. W kajeciku zapisuję daty festiwali, a pomiędzy – kiedy się zarejestrowałam do fryzjera. Jak starcza czasu i silnej woli, to można jeszcze lekarzy pozaliczać. Podokręcać się to i ówdzie. Ale to rzadziej. I raczej tylko, gdy zachodzi potrzeba, gdy mi się coś ewidentnie poluzuje, tak że żyć się nie da.

W pomiędzy między piątym a pierwszym czas zatacza koło i wtedy można coś innego. Literatura, życie jakieś unormowane i z ludźmi. Książki podokańczam pozaczynane i pozaczynam nowe. Że obiad sobie zrobię normalnie. Sama. To bywa ciężkie, na początku jest lekki szok. Przez pięć niemalże miesięcy dostawałam żarcie pod pysk, to się oduczyłam garnka używać. Do łask powracają inne aspekty życia, równie istotne, bynajmniej nie jedynie aspektowe. Muszą jednak walczyć o chwilę uwagi, zębami szarpać mnie za ubranie, skomleć: to ja, ja, to my, my, my tez ważni. Siadam i coś piszę, ale tutaj to samo, jak z gotowaniem, też się muszę przyzwyczaić, nauczyć na nowo. Gryzę paznokcie i ściany. Chodzę po ścianach i rwę włosy górne. No. W końcu zaskakuje. Ale czasu jakby mało zostało. Bo już na horyzoncie majaczy pierwszy…

Najgorzej rano. Leży się, bo wstawać, pędzić, biec nie trzeba. Jakby coś trzeba było, to by telefon zaraz zadzwonił. Ale nie dzwoni. Jak nie dzwoni, znaczy że wolne. Laba. Leżę. Czas mija. W międzyczasie dam kotu jeść, zwlokę się w obowiązku, ale zaraz zawrócę. Do łóżka. Radio włączę. Czasem to się przeciąga aż do ostatnich minut magazynu „Źródła”. Wstać w końcu. Myć się. Mycie się jest bardzo skomplikowane. Z reguły mnie przerasta i doprowadza do łez. Nie wiem co po kolei się robi. Zanim kolejność ustalę i wykonam po kolei mija godzina. Jeść. Nie ma jeść. Trzeba na bazar. Chryste… Włosy mokre. Nie chce się suszyć jeszcze. To usiądę. Jak mam usiąść, to kawy się chociaż napiję. Piję. I papieros. Jeść. No teraz to już można obiad od razu. Obiad, łatwo powiedzieć. Zejdę do baru na pierogi.

(pierwszy)

461_festiwale_alphileo.wordpress.com(drugi)462_festiwale_alphileo.wordpress.com(trzeci)

463_festiwale_alphileo.wordpress.com(czwarty)

464_festiwale_alphileo.wordpress.com(piąty)

465_festiwale_alphileo.wordpress.com(a drekoty to jest dobry band | „spadam masłem w dół, wszechstronnie nieuzdatniona”)

Reklamy
7 comments
  1. betko said:

    takie życie, jakbykto kowadłem drzwi przycisnął. niewiadomo skąd.. :)

  2. franz said:

    Szanowna Koleżanka zdaje się nabyła syndrom jesienno-zimowej deprechy. To przechodzi…czasem;) Może dodadzą nowy festiwal i nie będzie czasu(ale w sumie szkoda by było). Ubierać się ciepło proszę na słońce wychodzić, czasem..wieczorami to normalne że się pracuje. Tak w dzień od rana??? przecie to niemoralne……………….

  3. o tej porze roku nie może być żadnego festiwalu. od grudnia do co najmniej końca marca nie da się zrobić festiwalu. po prostu – siła wyższa, warunki obiektywne. nie da się. taka zagadka, hę?

  4. pomiędzy podokańczam pozaczynane
    poważnie polubiłem poprzeczytaniu
    :)

  5. poważne lubienie najbardziej lubię

  6. f. said:

    czyli jak w każdej branży..zastój..po prostu się nie da

Napisz coś

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s