jesień

Tak. Pisanie o jesieni jest żenujące. Ale. Póki co mi się podoba. Podoba mi się, że pomarańczowy kosz na śmieci pasuje do pomarańczowych liści, a zielona ławka – do zielonych. Podoba mi się, że można jeszcze palić papierosy na balkonie. Że póki co jest to jeszcze przyjemne.  Podoba mi się wychodzenie z domu i wracanie. Które można przeciągać, przyglądając się torebkom na bazarze. Plastikowym. I dywanikom, wycieraczkom, pudełkom, opakowaniom, miotłom do zamiatania. Plastikowym.  A potem – że chce się wejść do środka i sprawdzić, co można dostać za 59 za kilogram. Bo jeszcze to ma jakieś znaczenie. W kontekście tej żenującej jesieni, która przydarza się w październiku. Bo za chwilę to będzie mogiła. I niech mnie tylko ktoś zapyta, co robię w sylwestra. Sylwester – to jest dopiero żenada. A nie jakaś tam – jesień.

Reklamy
1 comment
  1. Patatak said:

    Pisanie o jesieni jest lepsze od czytania „Przedwiośnia”.

Napisz coś

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s