rzut kośćmi nigdy nie zniesie przypadku

Się mówi, Hegel powiedział, że sowa Minerwy wylatuje zawsze o zmierzchu. Znaczy się, że wiedza przychodzi po fakcie. Jak za późno jest. Czyli że dopiero, jak się coś wydarzy, wiesz, czy było to (co się wydarzyło) dobre, czy też złe. Ale jako że już się wydarzyło, to ta wiedza po nic ci jest, bo za późno przecież. Było, stało się, można tylko załamywać ręce i wypłakiwać oczy aż do odwodnienia.

A gdyby tak. Pomyślałam o bajce. Bajka „O sowie, która chciała wylatywać o świcie”. Mamy podstawowe elementy bajki – jest jakiś kontekst, tło czyli społeczność sów. Reguły ich funkcjonowania są znane od wieków. Sowy wylatują o zmierzchu i za nic mają sobie gromadzące się pod nimi osoby dwunożne, które patrzą w ich stronę z błaganiem. I wśród sów zwykłych jest jedna sowa wyjątkowa, najmłodsza z sów (oczywiście – w bajkach zawsze najmłodszy ma rację), co chce o świcie wylatywać.

Sowa najmłodsza, czyli sówka, ma różne przygody, walczy, zostaje porwana, uwięziona, ale koniec końców – dzięki temu, że wie wcześniej, co dobre, a co nie – triumfuje, zostaje królową sów, w międzyczasie poznaje sowa, z którym żyje długo i szczęśliwie, tylko się trochę nudzi, bo z góry wie, jakie to fajne będzie życie.

Niestety – wiedza uprzednia zapętla rzeczywistość, czas staje w miejscu, bo kiedy wszystko wiadomo, to nic nie można. Ta bajka nie ma więc sensu, ufundowana jest na paradoksach i prowadzi do sprzeczności, o których pisali różni mądrzy ludzie. A szkoda.

Reklamy
7 comments
  1. słodziej, sów złodziej.

  2. Patatak said:

    kołodziej, piast+a

    (przepraszam, nie mogłem się powstrzymać)

  3. im słodziej tym… (różne rzeczy)

  4. Grubaanka said:

    Myślałam, że z tą sową Minerwy, czy też musztardą po obiedzie, albo jak kto woli Polakiem po szkodzie to jest jakoś inaczej. To znaczy, że każdy ma na własny użytek rozum i na dodatek znane i obowiązujące powszechnie systemy moralno-filozoficzne, czyli taką sowę w klatce, która wypuszczona może latać o każdej porze dnia i nocy. Tyle tylko, że jej nie wypuszczamy odpowiednio wcześnie, bo wcale nie chcemy tego robić. A wieczorem, to już nie ma co płakać do odwodnienia nad rozlanym mlekiem, bo sami sobie jesteśmy winni. Ech, fajnie by było, jakby taka sowa sama się wypuszczała…

  5. tak, poczucie winy pielęgnuje w sobie stale i od dawna. i na wszelki wypadek – bez przerwy.

  6. Grubaanka said:

    A to fatalna historia. Ubolewam szczerze.

  7. mr makowski said:

    Słowa mi Nerwy.

Napisz coś

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s