Archiwum

Monthly Archives: Czerwiec 2012

Można całymi dniami nie wychodzić z mieszkania, zajmować się gotowaniem obiadów (cały dzień) i patrzeniem na kota (bez przerwy). Mogłabym. Ale nie mogę.

.

Reklamy

Aby całkowicie nie zdurnieć i w wyniku kiełkującej motywacji, narodziło się biuro rzeczy zagubionych: http://biurorzeczyzagubionych.wordpress.com/.

Pomysł zapowiada się dość pretensjonalnie, ale obiecuję, że czasem będzie brzydko i wulgarnie.

Zapraszam do okazjonalnych odwiedzin.

Niezależnie od wszystkiego deficyty motywacyjne ciągle są odczuwane, to się nie zmieni ani nie zostanie porzucone.

Pijemy dużo piwa w barze futbolowym za rogiem, a w przerwie pozbywamy się piwa w mieszkaniu na górze, bo do kibla w barze za rogiem, co ma metr na metr, kibel nie bar, kolejka długa na kilka metrów. Jesteśmy ubrani na biało-czerwono, chociaż nie mamy pewności, czy biel i czerwień spódnic, spodni i koszul zgadza się z ustawowo określoną w cmyku czy pantonie bielą i czerwienią narodową. Krzyczymy głośno jak również piszczymy, a czasem poklaskujemy zachęcająco, jakby to mogło mieć jakikolwiek wpływ na to, co widać, co oczom naszym się ukazuje. A dyskurs fenomenologiczny jest w tym momencie jak najbardziej uzasadniony, bo Szaranowicz czy inny Szpakowski ciągle uderza w ten dyskurs: ‚wydaje się że’, ‚widzimy że’, ‚jak widać’, ‚jawi się jako’. Chociaż stosuje też inne narracje: teleologiczną (‚to do niczego nie prowadzi’), hermeneutyczną (‚trzeba to zrozumieć’) oraz estetyczną (‚pięknie wyłuskał’). Zaczynamy jarzyć, że jedna żółta dodać druga żółta równa się czerwona, a następnie popadamy w konsternację i przerażenie, ponieważ jesteśmy święcie przekonani, że jak ten w bramce dostaje czerwoną, to niechybnie oznacza to, że będziemy grać z pustą bramką. Zamawiamy kolejne szklanki paluszków i kolejne talerze frytek, i na koniec dochodzimy do wniosku, że gdyby chcieć być prawdziwym kibicem, to można by mocno podupaść na zdrowiu, a przynajmniej popaść w alkoholizm i otyłość.

.