Archiwum

Monthly Archives: Kwiecień 2012

Pomiędzy drugą wiosenną migreną, a stacją benzynową, gdzie sprzedają kanapki z tuńczykiem, ale nie z łososiem, pomiędzy rozmową o klaunach (czarnym, białym i ryżym), a rozmową o sukience (czy czarna, czy koralowa), pomiędzy trzecim piwem czeskim i drugim winem białym, pomiędzy trzecim i czwartym rozdziałem, pomiędzy godziną pierwszą i godziną czwartą, pomiędzy Międzyzdrojami i Puławami, pomiędzy latającymi pięściami i samymi sukami, pomiędzy virasaną i savasaną, rachunkiem za gaz i za prąd (za wodę się nie liczy), biletem tam i biletem z powrotem, odwrotem i bez odwrotu, rogalem z czekoladą i pasztecikiem z pieczarką, kawą i kawą (tak, to zaczyna się zapętlać), pomiędzy „pomiędzy”, a „jest tak a tak”, pomiędzy – próbuję się w końcu obudzić.

– Dlaczego mi się ciągle chce spać? Może jestem chora?
– Może.

Reklamy

Nie płacz, na drzewie świat się nie kończy. A co jeżeli tak właśnie jest, że na tym drzewie skończył się świat? Bo był sobie świat, różne rzeczy się z tym światem działy i różne się mu przydarzały. Czasem nawet działy się takie rzeczy, że świat sobie myślał: ‚o nie, tym razem to już przesada, koniec świata, mam dość’. Ale jakoś tam ciągnął, dawał radę, z dnia na dzień. Wiadomo. Ale przyszedł taki dzień dla świata, że świat musiał się skończyć. A stało się to właśnie wtedy, gdy przyjechali pod moje okno ludzie i obcięli drzewo. Całkiem dobre drzewo. Niezepsute. Mało zużyte.